Zmobilizowałam się i wzięłam udział w konkursie Magicznej Kartki na album jesienny -> KLIK.
Przypomniały mi się czasy z końca zeszłego roku, kiedy to powstał Scrapgang, właśnie dzięki wspólnemu klejeniu albumów jesiennych na konkurs Scrapujących Polek... ;-) W związku z tym, że wtedy zrobiłam typowy album, tym razem postanowiłam poeksperymentować i wyszedł mi..."żurnalo-album" :-) Lewa strona każdej pary stron to strona żurnalowa z jesiennym fragmentem mojego życia (np. miłość w kolorach jesieni, jesienne barwy mych myśli), natomiast prawa strona zawiera zdjęcie nawiązujące do tych pisanych fragmentów ;-)
Okładka z przodu prezentuje się tak:
Teraz będę pokazywać karty w środku: dwie sąsiadujące razem, a poniżej każdą z osobna, żeby było widać szczegóły :-)
Strony 1-2:
Strony 3-4:
Strony 5-6:
Strony 7-8:
Tylną okładkę postanowiłam pozostawić bez jakichkolwiek ozdób i preparatów, w ramach wyciszenia po dość pstrokatym środku :-)
***
Cały album powstał na bazie papierów ILS. Wykorzystałam też sporo ścinków przeróżnych papierów, kawałki starej książki, skrawki szarej tektury, odrobinę różnych koronek.
W głównej roli wystąpiły: białe gesso, farbki akrylowe, woda, distressy :-)
Są też elementy wycinane z arkusza Magicznej Kartki, roślinny stempel, złoty brokat w kleju, domowej roboty mgiełka, kwiaty WOC, guziki prawdziwe i papierowe, różnokolorowe krople akrylowe, wycinanki z BS, papierowe motyle, kółeczka spinające, zawieszka-jabłuszko i ufff, chyba tyle :-))
W związku z tym, że cały album utrzymany jest w kolorach jesieni (żółty, pomarańczowy, brązowy, zielony, złoty, czerwony i szarości) zgłaszam go także na wyzwanie Lemonade
Życzę wszystkim miłego dnia! :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art journal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art journal. Pokaż wszystkie posty
6 listopada 2012
22 czerwca 2012
Lekko i przyjemnie
Myślę, że art-journal to jeden z tych obszarów scrapbookingu, do którego trzeba twórczo dojrzeć. Ja przynajmniej nie potrafiłam tak z marszu zabrać się za żurnalowanie. Musiałam najpierw przebrnąć przez kartki, Lo'sy, albumy, małe formy. Musiałam zaznajomić się z mediami, nauczyć się szarpać, targać, brudzić, chlapać. Musiałam zrozumieć istotę art-journala. Dlatego też podchodziłam do niego aż 3 razy, bo ponoć do 3 razy sztuka ;-) Za pierwszym razem skończyło się na dwóch wpisach, które totalnie mi się nie podobały i...szkoda mi na nie było moich scrapowych przydasi ze skromnych wówczas zasobów :P Za drugim razem również skończyło się na dwóch wpisach, ale jakoś tak coś z nimi było nie tak...
Teraz - skuszona wyzwaniem Czekoczyny na Diabelskim Młynie - spróbowałam po raz trzeci. Pierwszy wpis i od razu czuję, że to jest to!! Wybrałam sobie mały recyklingowy notes, taki, jakie dorzucają do przesyłek, żeby listy były cięższe. Jest na tyle mały, że powinno mi się udać zapełnić go w całości, a jeśli się wciągnę - przygotuję sobie kolejny. A oto mój pierwszy art-journalowy wpis, z którego jestem w pełni zadowolona:
Zgodnie z wytycznymi wyzwania, wpis opowiada jaki był mój wczorajszy dzień. Wpis jest (albo raczej: starałam się, aby był) lekki i przyjemny, bo właśnie tak minął mi 21 czerwca 2012 :) Kolory (zieleń, błękit, żółty) oddają barwy, otaczające mnie od rana do wieczora: blask słońca, błękit orzeźwiającego deszczu, zieleń trawy z naszego ogrodu... :) Biel jest tutaj oddaniem lekkości, spokoju, beztroski, wewnętrznego wyciszenia. Motyle z kalki symbolizują radość życia, lekkość, delikatność i wolność - wczoraj spędziłam w pracy tylko 2 godziny, później miałam wolne i robiłam to, na co miałam ochotę :D Aby na dobre zapamiętać, co robiłam w ten piękny dzień, w tle strony wypisałam sobie ołówkiem kluczowe hasła: herbata, trawa, suknie ślubne, kawa, słonce, scrapowanie, drzemka, ciastka, kociaki, Saba, usta Kuby, wolne, ciepło, lenistwo, rodzice :)
I na koniec jeszcze słówko o mediach - mamy tutaj gesso, akrylówkę białą i kolorowe (granatowa, żółta, zielona), distressy w reinkerach (różowy, miodowy), biały dabber, ołówek, czarny żelopis :) A z dodatków: koronkę, motyle z kalki, papierową serwetkę, skrawki papierów scrapowych :)
Teraz - skuszona wyzwaniem Czekoczyny na Diabelskim Młynie - spróbowałam po raz trzeci. Pierwszy wpis i od razu czuję, że to jest to!! Wybrałam sobie mały recyklingowy notes, taki, jakie dorzucają do przesyłek, żeby listy były cięższe. Jest na tyle mały, że powinno mi się udać zapełnić go w całości, a jeśli się wciągnę - przygotuję sobie kolejny. A oto mój pierwszy art-journalowy wpis, z którego jestem w pełni zadowolona:
Zgodnie z wytycznymi wyzwania, wpis opowiada jaki był mój wczorajszy dzień. Wpis jest (albo raczej: starałam się, aby był) lekki i przyjemny, bo właśnie tak minął mi 21 czerwca 2012 :) Kolory (zieleń, błękit, żółty) oddają barwy, otaczające mnie od rana do wieczora: blask słońca, błękit orzeźwiającego deszczu, zieleń trawy z naszego ogrodu... :) Biel jest tutaj oddaniem lekkości, spokoju, beztroski, wewnętrznego wyciszenia. Motyle z kalki symbolizują radość życia, lekkość, delikatność i wolność - wczoraj spędziłam w pracy tylko 2 godziny, później miałam wolne i robiłam to, na co miałam ochotę :D Aby na dobre zapamiętać, co robiłam w ten piękny dzień, w tle strony wypisałam sobie ołówkiem kluczowe hasła: herbata, trawa, suknie ślubne, kawa, słonce, scrapowanie, drzemka, ciastka, kociaki, Saba, usta Kuby, wolne, ciepło, lenistwo, rodzice :)
I na koniec jeszcze słówko o mediach - mamy tutaj gesso, akrylówkę białą i kolorowe (granatowa, żółta, zielona), distressy w reinkerach (różowy, miodowy), biały dabber, ołówek, czarny żelopis :) A z dodatków: koronkę, motyle z kalki, papierową serwetkę, skrawki papierów scrapowych :)
9 stycznia 2012
Chłodny ciepły wpis ;)
Nooo, udało mi się w końcu złapać trochę światła i zrobić zdjęcia mojego art-journalowego wpisu. Niestety, na Scrapujące Polki nie zdążyłam go wepchnąć, choć jest gotowy od kilku dni. Za to wyrobiłam się jeszcze na trwające wyzwanie #8 na Scrapgangu, gdzie Rysa proponuje nam zmierzenie się z chłodną paletą barw.
W związku z noworocznym postanowieniem systematycznego prowadzenia art-journala (i za namową Rysy :P), odważyłam się tknąć mój Zeszyt od Miszelki. Pierwszy wpis na temat: Początek. Coś się kończy, coś się zaczyna.
U mnie jest to temat zaręczynowy: no bo to przecież zarazem koniec pewnego etapu w związku i początek czegoś nowego :) Postanowiłam, że mój art-journal będzie mieć formę okołotagową, tzn. centralną część każdego wpisu będzie stanowić tag :) A to dlatego, że po pierwsze: lubię robić tagi, a po drugie: w ten sposób zostawię na widoku choć część tła z tych pięknych zeszytowych stron :) No i pierwszy wpis (mniej więcej w środku Zeszytu :P) prezentuje się tak:
A sam tag tak:
Jak tak teraz na to patrzę, to stwierdzam, że przydałyby się jeszcze wykrojnikowe zawijaski i jakieś listki z dziurkacza ;) więc chyba dopracuję jeszcze ten wpis :) A z następnym na SP muszę już zdążyć ;) Postaram się tu zaglądać częściej!
A w związku z tym, że ostatnio dzieją się u mnie same wspaniałe rzeczy, dziś podzielę się z Wami kolejną radosną nowiną: udało mi się dziś zdać egzamin na prawo jazdy!! :) jupiiii! :)
W związku z noworocznym postanowieniem systematycznego prowadzenia art-journala (i za namową Rysy :P), odważyłam się tknąć mój Zeszyt od Miszelki. Pierwszy wpis na temat: Początek. Coś się kończy, coś się zaczyna.
U mnie jest to temat zaręczynowy: no bo to przecież zarazem koniec pewnego etapu w związku i początek czegoś nowego :) Postanowiłam, że mój art-journal będzie mieć formę okołotagową, tzn. centralną część każdego wpisu będzie stanowić tag :) A to dlatego, że po pierwsze: lubię robić tagi, a po drugie: w ten sposób zostawię na widoku choć część tła z tych pięknych zeszytowych stron :) No i pierwszy wpis (mniej więcej w środku Zeszytu :P) prezentuje się tak:
A sam tag tak:
Jak tak teraz na to patrzę, to stwierdzam, że przydałyby się jeszcze wykrojnikowe zawijaski i jakieś listki z dziurkacza ;) więc chyba dopracuję jeszcze ten wpis :) A z następnym na SP muszę już zdążyć ;) Postaram się tu zaglądać częściej!
A w związku z tym, że ostatnio dzieją się u mnie same wspaniałe rzeczy, dziś podzielę się z Wami kolejną radosną nowiną: udało mi się dziś zdać egzamin na prawo jazdy!! :) jupiiii! :)
29 listopada 2011
Mam i ja! :)))
Najpierw końską dawkę inspiracji łyknęłam TUTAJ. Na deser pozachwycałam się jeszcze TUTAJ. Te dwie strony oraz sama nazwa GRUDNIOWNIK (nazywam się Kasia GRUDNIK, miło mi ;D) przyczyniły się do tego, że i ja zapragnęłam stworzyć swoją wersję grudniowego pamiętnika :) I nie ma, że zmęczona po pracy, że mało czasu, że projekt z jednej firmy czeka, że z kartkami świątecznymi nadal jestem w lesie. Usiadłam i zrobiłam. I mam. I zamierzam regularnie dodawać opisy, pamiątki (paragony z przedświątecznych zakupów, karteczki z listą pomysłów na prezenty, opakowanie po cukierkach, które kupujemy tylko na święta...), a może i jakieś zdjęcia - jeśli aparat w grudniu coś uchwyci ;) Już się cieszę :D
Dziś pokazuję gotową okładkę oraz 3 strony w pierwotnej formie - później dojdą opisy, a strony zostaną bardziej ozdobione :)
Cały Grudniownik ma strony z pół-kopert: posklejałam koperty (w trzech rozmiarach i dwóch kolorach), a następnie każdą przecięłam na pół. Dzięki temu uzyskałam pomiędzy stronami kieszonki, w które powkładam zdjęcia i pamiątki :))
Na razie mój grudniowy pamiętnik wygląda tak:
BARDZO PRZEPRASZAM ZA OKROPNĄ JAKOŚĆ FOTEK, zdjęcia były robione o 6 rano, przed pracą, bo później już nie mam kiedy ich robić...
Kółka do spinania albumu (są trochę za duże, ale jak grudniownik sobie przytyje, to będą w sam raz :D), biały dabber i brązowy tusz pochodzą ze scrapcomu. Słówko grudzień pochodzi z zestawu słówek zakupionego w scrapińcu. Papiery to mieszanka kolekcji ILS, całą resztę mam z prywatnych wymian z dziewczynami :* oraz z wygranych w candy :D
Postawiłam na wszystkie kolory, które kojarzą mi się ze świętami i z zimą: czerwony, biały, zielony, złoty, niebieski... :))
A zakładka, która miała być dziś, będzie...innym razem :P
****
A w związku z tym, że wyzwanie #18 na blogu scrapki-wyzwaniowo również polega na stworzeniu grudniownika, a mój wpisuje się w wytyczną wyzwania, bo jest na bazie kopert, zgłaszam moją pracę również tam :)
Dziś pokazuję gotową okładkę oraz 3 strony w pierwotnej formie - później dojdą opisy, a strony zostaną bardziej ozdobione :)
Cały Grudniownik ma strony z pół-kopert: posklejałam koperty (w trzech rozmiarach i dwóch kolorach), a następnie każdą przecięłam na pół. Dzięki temu uzyskałam pomiędzy stronami kieszonki, w które powkładam zdjęcia i pamiątki :))
Na razie mój grudniowy pamiętnik wygląda tak:
BARDZO PRZEPRASZAM ZA OKROPNĄ JAKOŚĆ FOTEK, zdjęcia były robione o 6 rano, przed pracą, bo później już nie mam kiedy ich robić...
Kółka do spinania albumu (są trochę za duże, ale jak grudniownik sobie przytyje, to będą w sam raz :D), biały dabber i brązowy tusz pochodzą ze scrapcomu. Słówko grudzień pochodzi z zestawu słówek zakupionego w scrapińcu. Papiery to mieszanka kolekcji ILS, całą resztę mam z prywatnych wymian z dziewczynami :* oraz z wygranych w candy :D
Postawiłam na wszystkie kolory, które kojarzą mi się ze świętami i z zimą: czerwony, biały, zielony, złoty, niebieski... :))
A zakładka, która miała być dziś, będzie...innym razem :P
****
A w związku z tym, że wyzwanie #18 na blogu scrapki-wyzwaniowo również polega na stworzeniu grudniownika, a mój wpisuje się w wytyczną wyzwania, bo jest na bazie kopert, zgłaszam moją pracę również tam :)
3 października 2011
Mój pierwszy....
Mój pierwszy wpis w moim pierwszym art journalu, którego jak na razie nie posiadam :D Tzn. teraz mam już pierwsze strony z wpisem, ale wzięłam w ręce pierwszy lepszy zeszyt i jak znajdę chwilę, to muszę zrobić należytą okładkę. Zmobilizowałam się dzięki temu, że na SP rozpoczął się nowy cykl, więc to była okazja, żeby w końcu spróbować ;) Temat 1: Deszcz o szyby gra.
Nie wiem, czy mój art journal jest tym, czym być powinien, ale działałam dość spontanicznie. I postanowiłam sobie,że każdy wpis będzie nawiązywać do tematu:
- tłem (i kolorystyką),
- zdjęciem (lub obrazkiem w przypadku tematu, do którego nie znajdę zdjęcia),
- cytatami
Zarzuciłam tworzenie notesu na cytaty, więc pomyślałam, że art journal będzie dobrym mobilizatorem.
Mój pierwszy, deszczowy wpis:
Wykorzystałam: farbę akrylową, distress (najbardziej mi się podobało, jak krople tuszu spływały po kartce :D), liquid pearls (zrobiłam krople deszczu, nie wiem, czy widać...), tusz LM ze scrapcomu, skrawki papierów i moje zdjęcie sprzed jakichś 5 lat.
Nie wiem, czy mój art journal jest tym, czym być powinien, ale działałam dość spontanicznie. I postanowiłam sobie,że każdy wpis będzie nawiązywać do tematu:
- tłem (i kolorystyką),
- zdjęciem (lub obrazkiem w przypadku tematu, do którego nie znajdę zdjęcia),
- cytatami
Zarzuciłam tworzenie notesu na cytaty, więc pomyślałam, że art journal będzie dobrym mobilizatorem.
Mój pierwszy, deszczowy wpis:
Wykorzystałam: farbę akrylową, distress (najbardziej mi się podobało, jak krople tuszu spływały po kartce :D), liquid pearls (zrobiłam krople deszczu, nie wiem, czy widać...), tusz LM ze scrapcomu, skrawki papierów i moje zdjęcie sprzed jakichś 5 lat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)